Kultura na co dzień kojarzy nam się ze sztuką, jej formami, takimi jak balet, opera, malarstwo lub rzeźba. Inne znaczenie to oczywiście kultura osobista, czyli wykształcenie, ogłada, zachowywanie zasad dobrego wychowania oraz docenianie tak zwanej kultury wysokiej i wyżej wspomnianych dziedzin sztuki. Z racji jednak tego, że nie wszyscy chcą zachowywać się tak, jak oczekuje od nich tego ogół społeczeństwa, nie zawsze dochowują wierności ideałom, zdefiniowanym przez ogólnie przyjęte normy, rozróżnia się kulturę idealną i rzeczywistą. W odróżnieniu od tego, co dziedziczymy razem z naszym DNA, kultura jest czymś, czego uczymy się przez lata naszego dorastania. Socjologia natomiast przez pojęcie kultury rozumie cały materialny i duchowy dorobek cywilizacji, który zgromadzony i utrwalony został w ciągu jej trwania, przez przekazywanie jej z pokolenia na pokolenie. W skład kultury w ujęciu socjologicznym wchodzą takie składniki jak wiedza i przekonania, wartości, normy (czyli zwyczaje, obyczaje oraz prawa), oraz znaki, symbole, języki oraz gesty.
Toksyczni rodzice – z tym problemem w większym lub mniejszym stopniu miało do czynienia wiele osób. Ma wpływ na niemal całe dorosłe życie, a pierwsze objawy problemy pojawiają się już na etapie poszukiwania pierwszych, życiowych partnerów, z którymi ciężko nam stworzyć prawidłowe relacje, choć sami tak do końca nie wiemy dlaczego. Trudności widać także w życiu zawodowym, w niemożliwości podjęcia najprostszych nawet decyzji i w wielu innych aspektach naszego życia. W końcu może to doprowadzić nawet do stanów depresyjnych, co potwierdza psycholog wrocław. Toksyczność rodziny może brać się z wielu, różnych powodów – od wstydu, opartego na fakcie wywodzenia się z rodziny, obarczonej alkoholizmem, przez odrzucenie, opuszczenie w trudnym momencie naszego dorastania, po fizyczną i psychiczną przemoc. Problemem bywają także rodzice zbyt opiekuńczy, stale kontrolujący, podcinający skrzydła i wysysający życiową energię. Tacy rodzice to tyrani, niemalże nękający swoje dzieci – choć na pozór niczego złego nie robią, a dla otoczenia mogą wydawać się najbardziej troskliwymi i kochającymi ludźmi na świecie.
Jakiś czas temu pisaliśmy, iż nie można nigdzie znaleźć kursów z zakresu socjologi jako nauki. Nie mniej jednak są przecież kursy i szkolenia, które na socjologi bazują i to naprawdę bardzo. Weźmy za przykład szkolenia menedżerskie z zakresu komunikowania się z innymi ludźmi np. w obrębie firmy. Nie jest to przecież w gruncie nic innego, jak kształtowanie podstawowej umiejętności, najbardziej podstawowego, ale zarazem rozbudowanego socjologicznego procesu, którym jest socjalizacja. W podobny sposób można rozumieć inne szkolenia. Czego by nie pisać to i tak najdłuższym i najtrudniejszym kursem socjologii, który każdy z nas musi przebyć jest samo życie. Tak jest prawda i nic tego nie zmieni, bowiem socjologia jest tą nauką, która zajmuje się istnieniem jednostki oraz jej współistnieniem w organizmie czy też zbiorowości, która zwana jest społeczeństwem. Prócz tych dwóch przykładów chyba jeszcze ani razu nie spotkałem się z ofertą kursu, który miałby dotyczyć stricte socjologicznej wiedzy, a organizowany byłby przez jakąś firmę prywatną bądź państwo.
Zrywy narodowe, patriotyczne, rewolucje. Tym zajmuje się głównie historia. Jednak stawia ona bardziej na przyczyny oraz skutki, a także na przebieg zdarzeń niż na samego człowieka i na to, co siedzi w głowie jednostki czy też tłumu, że do takich zdarzeń dochodzi. Dlatego też najbardziej fenomenalnym uzupełnieniem dla historii jest socjologia i odwrotnie. Socjologowie patrzą na społeczeństwo, jak na preparat pod mikroskopem i szkicują widziany preparat za pomocą słów czy też statystyk. Czasami taka obserwacja może być dla nas bardzo nieprzychylna, a wręcz okrutna, bowiem nie od dziś wiadomo, że prawda w oczy kole. Od tego jednak są socjologowie. Od obserwowania i wyciągania wniosków. Od tego, żeby powiedzieć, że np. decydujemy się na powiększanie piersi dlatego, że… i tu nastąpiłaby cała masa uzasadnień psychologicznych, kulturalnych i obyczajowych. Nie lubimy jako ludzie przeglądać się w zwierciadle o ile nie jest ono krzywe, a badanie socjologiczne nie jest niczym innym jak odbiciem naszych zachowań w czyichś nie tyle kabaretowych, co naukowych oczach, a nauka jest bezlitosna, bo nie toleruje półśrodków.
Matematyka jest nazywana „królową nauk”. Pewnie jest to spowodowane tym, że kiedyś, ktoś mądry powiedział, że matematyka jest językiem za pomocą, którego Bóg opisał świat. Będę troszkę jednak protestował, bo jeśli miałbym wybrać królową nauk humanistycznych, to z pewnością i bez wątpienia byłaby to socjologia. Nie język polski, bo on kładzie największy nacisk na słowo. Nie filozofia, która zajmuje się nie tyle człowiekiem, co jego rozterkami i rozważaniami oraz nie historia, która lubuje się w statystyce zabitych, skutkach i konsekwencjach, a także datach. Wybieram socjologię, bo to właśnie ona ze wszystkich nauk najbardziej przygląda się człowiekowi samemu w sobie oraz jego otoczeniu. Organizowane są konferencje Poznań na których socjologowie zjawiska zachodzące we współczesnym społeczeństwie. Czasem przedmiotem badań jest jednostka, a czasem grupa. Nie zmienia to jednak faktu, że przedmiotem obserwacji jest nadal człowiek. Socjologowie są od tego właśnie, by nas nas patrzeć i nam samym o nas, naszym językiem opowiadać. Czy można prosić o coś bardziej humanistycznego? Chyba nie. Jeśli jednak ktoś ma wątpliwości, to i tak nie widzę w tym problemu, bo nawet jeśli nie przyzna mi racji do końca, to i tak duża doza prawdy w moim stwierdzeniu jest.
Socjologia jako wartość nazywa przedmiot, instytucję lub ideę, która ma ważne znaczenie dla konkretnej jednostki lub całego ogółu ludności. CBOS w czerwcu zeszłego roku zbadał co jest dla mieszkańców naszego kraju największą wartością. Najwyżej oceniane były szczęście rodzinne oraz zdrowie. Spora część osób na pytanie o to czego szukają w życiu, odpowiadała: szukam miłości. O wiele mniej ankietowanych wskazało na uczciwe życie, spokój, satysfakcję z pracy zawodowej czy religię. Jeszcze niżej znalazł się szacunek innych. Zaledwie dla co dziesiątej osoby liczy się wykształcenie oraz grono zaufanych przyjaciół. Jeszcze niżej, bo dla zaledwie około 5% ankietowanych, liczą się ojczyzna, dobrobyt i wolność słowa. Dwa procent ludzi jako najważniejsze wskazało życie pełne przygód, obcowanie z kulturą i życie społeczno-polityczne naszego kraju. Sukces i sława mają znaczenie jedynie dla jednego procenta Polaków. Na zupełnym marginesie pozostały takie wartości jak tolerancja, wierność, praworządność czy patriotyzm oraz szczerość. Czy należy się niepokoić takimi wynikami badań? Z jednej strony tak, szczególnie dla wartości takich jak wierność czy szczerość, z drugiej – to, że jakaś wartość nie jest na pierwszym miejscu, nie znaczy, że nie liczy się w ogóle.